Świadomie postawiliśmy na kaczkę!

O Grand Prix w pływaniu długodystansowym z Nathanem Adlerem rozmawiał Jakub Błaszczyński

Co Pana skłoniło do opieki medialnej, sponsorowania Grand Prix w pływaniu długodystansowym?

Pizza Express to nasz dobry klient. Kiedy Tomek pochwalił się mi, że zamierza na serio wesprzeć te wydarzenie ucieszyłem się bardzo i zaproponowałem mój współudział w zakresie opieki graficznej.

Na czym polegała ta opieka.

Popieram sponsoring sportowy i kulturalny. Jest jakaś misja. Jakieś dobro wspólne a nie tylko efekt finansowy. W dzisiejszym świecie nadchodzącej burzy kryzysu gospodarczego nie ma lepszej recepty jak na nowo spojrzeć na celowość naszej pracy. Inni martwą się o słupki my cieszymy się z tego co dajemy światu.

Dla Pizza Express Grand Prix w Pływaniu długodystansowym zaproponowaliśmy stworzenie nowego wizerunku zawodów, z odświeżoną kreacją i spójnymi materiałami promocyjnymi obejmująca także zaprojektowanie i wdrożenie serwisu www.

Właśnie chciałem zapytać skąd ta kaczka?

To pomysł chłopaków z działu kreacji mojego studia graficznego. W nakreślonej strategii rozwoju zawodów wyróżniamy: promocję sportów pływackich oraz postaw społecznych. Organizatorzy chcieli aby pretekst kolejnych etapów był okazją do lokalnych spotkań, festynów i dobrej zabawy. Postawiliśmy na dzieci. Projekt ostrej plamy barwnej, kaczki na tle wzburzonej fali wodnej to mocny impuls do podświadomości odbiorów wywołujący natychmiastowy efekt kodowania. To także informacja o przymrużonym oku... że nie jesteśmy tacy nadęci [śmiech]. Kolor żółty to zabawa, radosne i pozytywne podejście do świata.

Ale kaczka nie jest zbyt infantylna?

Ta kaczka to kawał dobrej roboty. Jest profesjonalna. Stworzona przez grupę zdolnych młodych. Świadomie postawiliśmy na kaczkę! W ten sposób uzyskaliśmy dodatkowy kanał komunikacyjny: w targecie wpisane są dzieci. To one mobilizują rodziców do tego by porzucić telewizor i wyjść na świeże powietrze.

Czy i Pana będziemy mogli zobaczyć w slipkach między zawodnikami na starcie?

Na starcie tak, na mecie już nie [śmiech] We Francji, w miejscowości gdzie spędziłem lata dzieciństwa nie było żadnego akwenu. Było sucho. Popękana od słońca ziemia czekała z utęsknieniem na każda kroplę deszczu. To były zawsze wyjątkowo suche wakacje i tak... nie nauczyłem się pływać. To wielka strata. Nawet dziś, gdy jadę nad jezioro z przyjaciółmi wchodzę tylko do kolan, tłumacząc się zwykle tym, że woda jest za zimna [śmiech]. Dlatego chętnie wspieram propagowanie wśród młodzieży sportów wodnych.

Dziękuję za rozmowę
Nathan Adler Studio

Zobacz serwis Pizza Express Grand Prix